AWAKENING

04:42 marcela cierkosz 0 Comments


Wracam do pisania bloga. Kontent przyszłych postów pozostawiam nieznany zarówno sobie jak i wszystkim odwiedzających, którzy jakimś trafem trafili na tę stronę. Chcę stworzyć miejsce na przemyślenia, przełożenie moich skomplikowanych myśli na papier XXI. wieku (online). 
Nie chcę udawać czy kłamać, że będzie to niezwykle intelektualna gadka oparta na słownictwie, którego połowa społeczności nie zna i nie rozumie. Mam po prostu potrzebę pisania mniej lub bardziej interesujących tekstów, przemyśleń, zwierzeń, szczęść, smutków, niezrozumiałych wątków, niechcianych słów.
Mam niedosyt wyrażania siebie. Moich zdjęć na instagramie większość osób nie rozumie, dają lajka bo są ładne, a one zawsze niosą ważną dla mnie treść. 

Dzisiaj wrzucam serię 3 zdjęć, którą nazywam "Przebudzenie". Zainspirowała mnie wczorajsza ekranizacja filmu "Hannah" reżyserii Andrea Pallaoro w ramach festiwalu CPH PIX w Kopenhadze. Zainspirowało mnie ciało Charlotte Rampling, jej kręgosłup, osamotnienie... Zainspirowała mnie kolorystyka, cichość i naturalność dźwięków, a może ich brak... Innymi słowy zainspirowała mnie tak bardzo cicha, a w tym samym czasie tak okropnie głośna, wręcz ogłuszająca samotność. 

W tym samym czasie przeżywam okres spirytualnego przebudzenia. Codzienne zbiegi okoliczność z ostatnich kilku lat przestały być zbiegami... a może właśnie zbiegły się w spójną całość i zaczęły mieć sens. Wszystko zaczęło się od bliższego poznania Katki, mojej koleżanki z klasy, ze studiów. Pierwszej osoby na mojej drodze, której głowa jest równo popaprana jak moja, która widzi, dostrzega więcej niż inni, czuje więcej, łączy się z otaczającymi nią rzeczami w zupełnie inny sposób. To ona pokazała mi Louise Hay, która to wytłumaczyła mi moje spirytualne powiązanie ze wszechświatem i wytłumaczyła wszystkie niecodzienne a jednak wydarzające się codziennie zjawiska. Nagle wszystko nabrało sensu. Wiem, że o wszechświecie będę pisać jeszcze nie raz, z pewnością nie dwa. Ostatnio czuję jego obecność i opatrzność silniej niż kiedykolwiek wcześniej. A może po prostu dopiero teraz go rozumiem. 

Nie chcę przepraszać za interpunkcję, bo wieczne przepraszanie wpływa negatywnie na psychikę. Jeśli widzisz błędy, gratuluję oczytania i inteligencji (i to absolutnie nie jest sarkastyczne zdanie). Ja jednak mam świadomość, że my ludzie robimy błędy cały czas i są one absolutnie naturalne, więc nie przeszkadza mi fakt, że pojawiają się w moich tekstach. Nie używam też języka polskiego na co dzień, posługuję się angielskim w szkole, w domu, w myślach i marzeniach, a duńskim w pracy i na ulicy. 

Myślę, że na dzisiaj to tyle. Idę wyznać sobie miłość przed lustrem i poinformować samą siebie o tym jaka jestem wspaniała, ładna... że jestem zdolna do wszystkiego i nic nie stoi na mojej drodze do realizacji wymarzonych celów. Arrivederci! 


P.S. 
Nie zamierzam usuwać, żadnych postów z przeszłości, są one pamiątką, przypomnieniem tego co miałam w głowie rok temu czy kiedyś tam.





Zdjęcia: Ja
Modelka: Ja
Pomysł: Ja
Obróbka: Ja
Wypranie pościeli do zdjęcia: Też ja
(Do zrobienia zdjęcia użyłam krzesła i góry książek poukładanych jedna na drugiej no i iPhon'a, gdybyś zastanawiał się jak nazywa się fachowo osprzętowienie użyte do sesji.)

0 komentarze: